Ekstraklasa
Który to już raz wraz z nadejściem września drużyny z ligi polskiej gremialnie żegnają się z pucharami? Odpadamy nie z drużynami z europejskiej czołówki, ale z nuworyszami nieśmiało pukającymi do europejskiej II ligi.
Ekstraklasa to liga z niewykorzystanym potencjałem. Nie tylko w sensie biznesowym jak i piłkarskim. To rozgrywki, które mają cały czas status rozwojowych z perspektywą na lepsze jutro. Wszyscy ulegamy zbiorowemu złudzeniu, że będzie lepiej.
Pewien niepokojący syndrom obserwujemy na przykładzie krakowskiej Wisły. Mistrz Polski, który w tym sezonie wielkimi krokami wysforował się na fotel lidera, przegrał z drużyną z opłotków europejskiego futbolu. Wisła Kraków amatorom z Tallinna nie potrafiła strzelić przynajmniej trzech goli, co winno być normą w przypadku takich starć. I to w jednym meczu! Zamiast tego obserwowaliśmy żenujący serial nieudolności połączony z brakiem chęci. Tylko finał był charakterystyczny dla polskiej ligi: pracy o mało co nie stracił jeden z najlepszych trenerów młodego pokolenia – Maciej Skorża…
Finanse są najsilniejszą stroną ligi polskiej – co jest paradoksem, zważywszy na to, że polscy piłkarze najchętniej argumentowali swój wyjazd zagranicę chęcią lepszych zarobków. Teraz gremialnie wracają i to nie tylko do ligowych potentatów, ale do drużyn ze środka tabeli. Przykład Grzegorza Szamotulskiego, który trafił do Jagiellonii, jest jak najbardziej dobitny.
Tags: ekstraklasa, liga polska, polska piłka